Schodzimy na psy
Gdzie nie spojrzeć, tam ludzka tragedia. Głód, bezrobocie, gwałty, morderstwa, kradzieże i Bóg wie co jeszcze. Podobno jeszcze kilkadziesiąt lat temu żyło się znacznie spokojniej.
Nie wiem ile w tym prawdy, być może prasa i telewizja po prostu nie nagłaśniała takich spraw. Jedno wiem na pewno – nic mnie już nie zdziwi. Byłem świadkiem takich wydarzeń, o których opowieści powodują u słuchacza gęsią skórkę. Ostatnio musiałem jednak zreflektować swoje poglądy. Okazało się bowiem, że okradziono sklep dla dzieci, który znajduje się na moim osiedlu. Co więcej – złodziejami okazali się starci panowie, po siedemdziesiątce. Podobno byli pijani, a ze sklepu zniknęła tylko pościel dziecięca. Tylko ten fakt tłumaczyłbym tak głupi wybryk. Nie zdziwiłbym się, gdyby staruszkowie pomylili wspomniany sklep, z monopolowym. Zamiast skrzynki wódki – artykuły dla dzieci. Ciekawe, bardzo ciekawe. Ten świat chodzi na psy.
13.08.2010. 06:22